poniedziałek, 16 lutego 2015

Post przebiegły, z dołączonym brakiem postanowień



Popatrzyłem sobie dziś na statystyki bloga – zatrważające, nie da się ukryć. Ale też nie ma się czemu dziwić, skoro wpisy pojawiają się z częstotliwością niewiele mniejszą od okresu obiegu komety Halleya (la comète de Halley)1. W związku z tym postanowiłem sobie po raz kolejny (a jakże!), że nigdy (jamais), pod żadnym pozorem (sous aucun pretexte), bez względu na okoliczności (en aucune circonstance) nie postanawiać poprawić ilości wpisów na miesiąc. Znając moje samozaparcie i silną wolę, nawet to może się nie udać, ale postanowiłem przechytrzyć sam siebie, zgodnie z poniższym obrazkiem:

 

zdjęcie pochodzi z bloga, który lubię, szanuję i polecam - akuaku.pl/blog

Taką wersję obrałem i takiej się będę trzymał, nie idąc na najmniejsze ustępstwa (sans que ceci puisse faire l’objet du moindre compromis). Tak nawiasem mówiąc ustępstwo, czyli kompromis to po francusku nic innego jak compromis właśnie; ponadto w języku prawniczym może też oznaczać ugodę2. A z godzeniem i kompromisem wiąże się oczywiście kilka ciekawych wyrażeń, na przykład couper la poire en deux, czyli przeciąć gruszkę3 na pół (drugie znaczenie, a właściwie pierwsze to naturalnie podzielić coś po równo). No i oczywiście, choć znaczeniowo delikatnie oddalone, faire contre mauvaise fortune bon coeur, którego podstawowym znaczeniem jest nie zrażać się trudnościami, ale które może też znaczyć cieszyć się z tego, co się ma oraz właśnie zgodzić się na ustępstwa czy pójść na kompromis. I jak zapewne się domyślacie (albowiem czytelnicy tego bloga to jednostki inteligentne4), polskim odpowiednikiem będzie tutaj robić dobrą minę do złej gry. A to już raczej za nami, w końcu poniedziałek ma się ku końcowi...

 

1 czyli średnio co 76 lat – nieuchronnie zbliżam się do takiej częstotliwości...
2 pójść na ugodę to se résigner à un compromis, ewentualnie mettre en compromis.
3 oczywiście dosłownie, a tak nie tłumaczymy; o gruszce mówiliśmy w innym kontekście tutaj


4 słodzę, bo mi głupio, że tak długo znowu nie pisałem. Ale prawdę mówię przecież ;)