niedziela, 5 października 2014

Karty złote, karty szare, karty niebieskie



Oglądam właśnie zdjęcia z ostatnich paryskich targów motoryzacyjnych (Salon Mondial de l’Auto de Paris 2014 - oficjalna strona tutaj) i oddychając ciężko przy kolejnym koncepcyjnym Audi TT (un concept-car, tak z frangielska) doszedłem do oczywistego wniosku, że żeby takowe nabyć drogą kupna, wystarczą tylko trzy rzeczy: złota karta bez limitu, worek diamentów i walizka platyny. A pewnie i tak warto1, więc gdyby ktoś z Was, Drodzy Czytelnicy, dysponował niepotrzebnym milionem ojro, to ja chętnie przyjmę i podziękuję ;)

 

©Monsieur Jaba

A wracając do karty – Carte Bleue to pierwszy, a zarazem największy system kart płatniczych we Francji. Obecnie termin ‘carte bleue’ wszedł na stałe do języka jako synonim karty debetowej, jakkolwiek nadal funkcjonują pojęcia carte de débit i carte de crédit.  No i oczywiście wszelkiego rodzaju złote czy platynowe (carte or / platine), obiekt westchnień współczesnego społeczeństwa konsumpcyjnego (société de consommation). Nie, żebym miał coś przeciwko temu ostatniemu - w końcu to dzięki carte or można zdobyć upragnioną carte grise, czyli dowód rejestracyjny naszego samochodu marzeń (voiture de rêve).

Skoro już przy kartach jesteśmy, to warto przypomnieć sobie nazwy karcianych kolorów, które po francusku brzmią jakoś tak... swojsko, prawda? I raczej trudno będzie pomylić carreau (karo), coeur (kier), pique (pik) czy trèfle (trefl). Nie zabraknie nam także karcianych wyrażeń, które w obu językach będą bardzo podobne, jak na przykład ‘jouer cartes sur table’, czyli grać w otwarte karty. Oczywiście, trudno uciec od faux amis (mówiliśmy już o nich kilkukrotnie, m.in tutaj i tutaj) i tak też jest w przypadku żółtej i czerwonej kartki na boisku: po francusku powiemy o carton jaune i carton rouge.

Tyle na dzisiaj, nadchodzi poniedziałek, miejmy się na baczności.


 
1 tak, to moja ulubiona marka; nie, to nie jest artukuł sponsorowany :)

2 komentarze:

  1. Czyżby miało nastąpić zagęszczenie wpisów? :) Podziel się trochę motywacją, bo u mnie ostatnio odnotowuję braki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O taaa, motywacja jak ta làlà - jak będzie 2 mln wyświetleń bloga, to kupie sobie alufelgę do Audi A8, które kupie za kolejnych dwieście lat :))

      Tak naprawdę motywują komentarze, a przy okazji nagle ostatnio mam trochę więcej czasu (nie, żeby dużo, tak odrobinę), stad niespotykana częstotliwość wpisów :P

      Pisz, pisz, pisz ;))

      Usuń