niedziela, 23 marca 2014

Nie lubię warzyw, ale…



Ale podobno są zdrowe i podobno trzeba jeść coś innego niż ziemniaki i mięso. Uznaję te prawdy za niepoparte dowodami, wszak w końcu 100% osób, które jadły warzywa i owoce w XIX wieku wącha już kwiatki od spodu. Przy tej okazji drobna uwaga: po francusku powiemy, że 'zżera kwiatki od korzenia' (manger les pissenlits par la racine), a właściwie pewien określony gatunek kwiatka, mianowicie mniszek (pissenlit), na ten przykład lekarski. A gdybyśmy przyjrzeli się temu słowu z punktu widzenia fonetyki i wypowiedzieli je na głos, kładąc należyty akcent na każdą sylabę, to wyjdzie nam... piss-en-lit, czyli... yyy... no sami wiecie1. A co najciekawsze, jest w tym ukryty sens, bowiem mniszek ma ponoć właściwości moczopędne (diurétiques). Nie wiem, jak Wy, ale ja pozostanę raczej przy piwie.

Ale wracając do warzyw (légumes) – weźmy2 takiego szparaga (aspèrge): nie dość, że jest rodzaju żeńskiego, to jeszcze znajdziemy go w co najmniej kilku ciekawych wyrażeniach. Przede wszystkim aspèrge oznaczać może osobę wysoką i chudą, szczególnie w wieku młodzieńczym (u nas raczej porównamy do patyka czy szczapy, albo nazwiemy patyczakiem). No i oczywiście nie zapominajmy, że szparag to także potoczna nazwa pewnego męskiego narządu, odgrywającego kluczową rolę w procesie myślenia (i nie chodzi tutaj o mózg). I tu dochodzimy do genezy jakże uroczego idiomu aller aux aspèrges – żeby nie było niejasności, nie mówimy tu o pójściu na szparagi w sensie gastronomicznym; odnosi się to do kobiet, które szukają szczęścia na ulicy (chercher fortune sur le trottoir), które font le trottoir. I nie mam tu na myśli układania płyt chodnikowych.

Hmmm... wyszliśmy od warzyw, a skończyliśmy na ulicy. Przypadek? Nie sądzę.


1 aż się chce zaproponować odpowiednik w rodzaju ‘łóżkoszczyn lekarski’ albo ‘łóżkolejec pospolity’, ale skoro jest już ten mniszek...
2 to znaczy: Wy weźcie, bo ja to co najwyżej marchewkę z groszkiem i zasmażaną kapustę

6 komentarzy:

  1. No takiego obrotu sprawy to się nie spodziewałam! Jak Ci nie wstyd :P A wyrażenia ze szparagami nie znałam :D
    PS. U mnie na wsi na pissenlits mówiło się mlecze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze tak się jakoś kończy... ;) a z tym mleczem to najprawdziwsza prawda, jakkolwiek mnie kojarzyć się będzie tylko z leniwcem Sidem z Epoki Lodowcowej ;))

      Usuń
  2. fantastycznie! takich cudów się nie spodziewałam po kilku pierwszych słowach. Swoją drogą każdy język ma swoje pułapki, których uczyć się będę (przynajmniej ja) całe życie. Kilka podobnych językowych wpadek zaliczyłam, więc na zwroty ze szparagami będę szczególnie uważać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja lubię takie komentarze... :) Powodzenia i wytrwałości życzę ;))

      Usuń
  3. A mój francuski chłop nie zna powiedzenia o szparagach :/ Są dwie możliwości, albo nie chodzi na dz... (co mnie akurat cieszy), albo wyrażenie jest mało znane ;) Co więcej, mój francuskich kochanek, mały Robert, też go nie zna i to dopiero mnie boli ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, nie doprecyzowałem – wyrażenie z gatunku wymierających i coraz mniej znanych (między ‘przestarzałym’ a ‘wychodzącym z użycia w trybie przyspieszonym’ ;) Kurczę, powinienem to dodać na samym początku... Bien vu, jak mawiali starożytni!
      A co do Roberta – mogę się mylić (bo już nie pamiętam), ale wydaje mi się, że konsultowałem to dawno temu z jego starszym bratem ;)

      Usuń