sobota, 18 stycznia 2014

Pomeczowo i refleksyjnie



Mistrzostwa Europy w Piłce Ręcznej Mężczyzn (Championnat d’Europe de handball masculin) – rozgrzewający mecz z Serbią (Serbie), pełne determinacji spotkanie z Francją i wreszcie zwycięstwo nad Rosją (Russie)... Przyznaję się bez bicia, piłka ręczna (le handball1) to od kilkunastu lat mój ulubiony sport; za młodych lat nawet miałem okazję poznać go od podszewki, trenując przez jakiś czas jako bramkarz2 (gardien de but) w sekcji juniorów pewnego klubu.

A nasza Drużyna3 to bez wątpienia (sans doute) światowej klasy mistrzowie, niezależnie od wyniku w  tych i kolejnych spotkaniach. I sraczka mnie bierze, gdy pod relacjami z meczu widzę, nieliczne co prawda, niepochlebne komentarze. Nie rozumiem tych tłuków, którzy kwestionują umiejętności Szmala i podają procenty obronionych strzałów (arrêts) z poprzednich meczów, nie wspominając słowem o tym, że w większości miały one miejsce w kluczowych momentach meczu. Denerwują mnie niepochlebne komentarze pod adresem Bieleckiego – fakt, może niespecjalnie ostatnio zachwycał, ale to nie powód, żeby go całkowicie odsunąć od gry. Zawodnik tej klasy ma prawo mieć słabszy okres, ale to nie znaczy, że w następnym meczu się nie przełamie i nie będzie „lał” na bramkę z siłą i precyzją, do jakich nas przyzwyczaił. Ale czemu tu się dziwić, skoro jak zwykle MY wygraliśmy z Rosją, ale to ONI przegrali z Francją. Smutne.

Najbardziej jednak wpieniają mnie oczekiwania stawiane przed Drużyną przez media i niektórych domorosłych komentatorów. Że przecież jak nie wyjdą z grupy to porażka, blamaż i kompromitacja. Nie mam nic przeciwko naszej narodowej jedenastce w piłce nożnej, ale w ich przypadku od lat uznaje się za sukces wyjście z grupy, a jak tak dalej pójdzie, to szczytem marzeń będzie, jak żaden z nich nie potknie się o własne buty i nie zostawi zębów na murawie. Dlatego zastanawiam się skąd tyle presji na piłkarzach ręcznych, osiągających na przekór wszystkiemu świetne wyniki w sporcie, który już dawno powinien mieć status narodowego, a pod względem finansowania (zarówno dyscypliny, jak i zawodników) jest daleko w tyle za piłką kopaną.

No dobrze, wylałem swoje żale – wybaczcie, że post nie jest zbyt bogaty językowo, ale na razie myślami jestem przy jutrzejszym meczu z Białorusią. I trzymam kciuki za Drużynę. 

 

1 możliwy jest także zapis hand-ball, ale raczej wychodzi już z użycia.
2 piąty w kolejce do podstawowego składu, ale jednak ;)
3 duża litera jest tu celowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz