poniedziałek, 11 listopada 2013

Zachorowany byłem



Mężczyzna jest dla kobiety opoką. Skałą. Przystanią w smaganej ostrym wiatrem szarej rzeczywistości. No chyba, że ma temperaturę w okolicach 37,2° – wtedy nie ma dla niego ratunku i oficjalnie mówi się o końcu świata (la fin du monde). I nie pomogą zapewnienia, że stan podgorączkowy to w sumie nic takiego (ce n’est pas la mort du petit cheval), wręcz przeciwnie, to może tylko zaostrzyć sytuację (aggraver la situation). Wiem, bo sam przechodziłem przez poważne parodniowe przeziębienie. Tak przy okazji: jak powiemy przeziębienie, tudzież katar (rhume) po japońsku? Otóż będzie to Nékikoul – proponuję przeczytać na głos (à haute voix) aby jak najlepiej dostrzec powagę sytuacji...


Ale nie ma się co nabijać z męskiego rodu – najważniejsze, to zdać sobie sprawę, że histeria (hystérie) jest chorobą typowo męską. A i owszem, męską; u kobiet takie zachowania nie są nawet uznawane za odchylenie od normy. A jeśli chodzi o odchylenie, to poza słowem écart możemy użyć również déviation, które powie nam też trochę o jego polskim odpowiedniku (dewiacja) – taaaaaak, w takim kontekście także istnieje, jakkolwiek nie zapominajmy o déviation w znaczeniu objazd, odchył czy zniekształcenie.



Tak naprawdę miałem zamiar napisać coś mądrego na temat małżeństwa, ale nie wiedzieć czemu skończyło się na dewiacjach... Przypadek? Nie sądzę. 

 

1 komentarz:

  1. Pisz częściej ;) wyczekuję Twoich postów bo zawsze coś nowego się uczę :)

    OdpowiedzUsuń