sobota, 2 listopada 2013

Spleen



Dzień w sumie dość melancholijny, deszczowo-zachmurzeniowy, a i biomet też pewnie niekorzystny. Jeśli ktoś wyszedł na spacer, to pewnie teraz moknie i trzęsie się z zimna jak srający doberman... Stanowczo dzień nie nastraja optymistycznie. I jeszcze dzieciaki (gosses) biegające dwa dni temu po osiedlu w helołinowych przebraniach – co to w ogóle ma być, ja się pytam (c'est quoi, ce délire ?). Nie mam nic przeciwko amerykanizacji jeśli chodzi o samochody z lat 70-tych, ale na litość: Halloween? Ech... Dodatkowo wczorajsze Wszystkich Świętych (La Toussaint) i dzisiejsze Zaduszki (Commémoration des morts)1 – atmosfera podniosła, zadumana, lekko przygnębiająca...

Chyba czas podjąć drakońskie środki (prendre des mesures draconiennes) i wybrać się na zakupy. Jakaś płyta, jakaś książka, jakiś komiks. Potem  kilka kropel wina (quelques gouttes de vin) lub innego magicznego napoju (potion magique – witamy w świecie Asteriksa i Obeliksa), miseczka flaków (tripes) lub ewentualnie cztery, a na koniec lulu (dodo) – chytry plan, nie ma co...

Ale w międzyczasie pewnie znowu usiądę przed kompem (devant l’ordi), bo przyznać muszę, że ostatnio liczba odwiedzin (le nombre de visites) na blogu się zwiększyła – bardzo, bardzo dziękuję za wszystkie komentarze, lajki, plusjedyny i fejsbukowe szery (od share, nie od cherry). Motywujecie wręcz fantastycznie, nie przestawajcie, proszę ;)

 
1 Zaduszki to także Commémoration des fidèles défunts, albo prościej: jour des Morts.

2 komentarze:

  1. jesteś świetny!!! Tak trzymaj, każde francuskie odniesienie kopiuję do Anki i to na prawdę pomaga w nauce (: merci beaucoup :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, Szanowna Anonimko ;) I chociaż nie wiem, o którą Ankę chodzi, to i tak zapraszam jak najczęściej i pozdrawiam bardzo, bardzo serdecznie!

      Usuń