wtorek, 22 października 2013

Comment ça va ?



Witam ponownie po dłuższej przerwie! Zanim zaczniemy na nowo zgłębiać tajniki języka ślimaków, podzielę się z Wami wiadomością o nowym blogu, który próbuję aktualizować (mettre à jour) równolegle i póki co z lepszym skutkiem niż ten tutaj...  Zapraszam zatem również na pausecafe-now.blogspot.com – poniżej mała próbka tego, co można tam znaleźć... 

Któregoś wieczoru zastanawiałem się co by tu zrobić, żeby rozwijać się językowo w trochę innym kierunku niż obecnie. I z tą myślą się przespałem, bo jak wiadomo: ‘La nuit porte conseil’. I wydumałem, że najlepiej będzie, jeśli wrócę choć na chwilę do tłumaczeń, ale takich, które będą przyjemne i dość zabawne, ale przede wszystkim krótkie (z racji nabytego i nieleczonego braku czasu). Rzeczywiście, jest z tym trochę zabawy, ale samo stworzenie Warunków korzystania z serwisu, zwanych Conditions Générales d’Utilisation (w skrócie CGU) to była droga przez mękę (parcours du combattant)1. I z tego miejsca dziękuję za pomoc mojemu Przyjacielowi i Mentorowi jednocześnie – GRAND MERCI, AMIGO !

Tak przy okazji: pamiętajmy, że polskie mentor ma identyczny odpowiednik we francuskim (mentor), ale nigdy, przenigdy nie możemy go pomylić z podobnie brzmiącym menteur (kłamca).

I jeszcze na koniec smaczek kulturowy odnośnie dzisiejszego tytułu – mało znany jest źródłosłów tego wyświechtanego zwrotu, zatem donoszę (co wrażliwsze osoby uprasza się o natychmiastowe zaprzestanie lektury), że w czasach średniowiecznych pozdrawiano się w ten sposób wyrażając troskę o prawidłowość wypróżniania interlokutora. Nie zapominajmy bowiem, że głównym wyznacznikiem stanu zdrowia była wtedy częstotliwość  i łatwość wydalania, stąd też owo troskliwe i pełne empatii zapytanie.  

Tyle na dziś, mam nadzieję, że u Was wszystko idzie... yyy... zgodnie z planem.

  
 
1 w wersji nieco bardziej potocznej powiemy ‘usine à gaz’, czyli trudne, złożone i niewdzięczne w jednym

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz