niedziela, 14 lipca 2013

Liczebniki



Mówiliśmy kiedyś o liczbach w kontekście wyrażeń i przysłów, dziś przyjrzymy się ich stronie gramatycznej i ich wymowie. Na początek six (sześć) i dix (dziesięć) – końcową spółgłoskę, czyli ‘s’ wymawiamy wtedy, gdy nie następuje po niej żaden inny wyraz, np. ‘Il y en a dix’ (‘Jest ich dziesięć’). Kiedy jednak pojawia się po nich inne słowo, to w zależności od tego, czy rozpoczyna się ono spółgłoską, czy samogłoską lub ‘h’ niemym (h muet), albo nie będziemy go wymawiać wcale, albo zrobimy łączenie (liaison) i w wymowie zrobi się nam z tego ‘z’, jak np. six amis (sześciu przyjaciół). A skoro już przy łączeniu jesteśmy, to ciekawie rzecz się ma z liczbą 20 (vingt); końcowego ‘t’ nie wymawiamy, no chyba, że w wypadku następującej po nim samogłoski lub ‘h’ niemego oraz w liczbach od 22 do 29.

A jeśli chodzi o vingt-deux (22), to jest z nim związana zagadka, na którą do tej pory nie znalazłem odpowiedzi, a mianowicie wyrażenie: ‘Vingt-deux, voilà les flics’, czyli nasze swojskie zawołanie ‘Uwaga, gliny!’ (wersja francuska najczęściej bywała skracana do ’22, v’là les flics’ – no cóż, w pewnych okolicznościach oszczędność czasu i zwięzły styl wypowiedzi są więcej niż wskazane). No właśnie, skąd tam się zatem wzięła liczba 22? Jeszcze z zamierzchłych czasów studenckich pamiętam kilka możliwych wyjaśnień, z których każde jest równie (mało) prawdopodobne i oto kilka z nich:
  
  • 22 litery są w wyrażeniu ‘Attention, voilà les flics’;
  • gdy robimy coś szybko, robimy to ‘en deux-deux’ (porównajmy to z polskim ‘raz, raz’) – a przed policją nie ucieka się przecież od niechcenia... ;
  • deformacja przekleństwa ‘Vain dieu’ (fonetycznie bardzo przecież podobnych);
  • transkrypcja liter ‘CHEF’ i ich miejsca w alfabecie (3+8+5+6=22) – dość logiczne, zwłaszcza, gdy wyobrazimy sobie dziewiętnastowiecznego rzezimieszka, który na widok żandarmów uprzedza o niebezpieczeństwie w pierwszej kolejności swojego szefa;
  • vingt-deux oznaczało także nóż w potocznym francuskim XIX wieku – głównie z racji 22-centymetrowego ostrza (lame). Oznaczałoby to zatem sygnał do dobywania noży w obliczu zagrożenia interwencją stróżów prawa;
  • nogi stojącego człowieka formują liczbę 11. A kiedy ów zaczyna biec...

I nawet jeśli żadne z tych wyjaśnień nie jest prawdziwe, to i tak świetnie oddają klimat Paryża XIX wieku, jego mrocznych zaułków i rynsztoków spływających nie tylko brudną wodą. Wam pozostawiam wybór tego, które do Was przemawia najbardziej. I znów... miało być poważnie i gramatycznie, a wyszło jak zwykle – język to przedziwny i magiczny stwór...
  
 

1 komentarz: