poniedziałek, 3 czerwca 2013

Zwierzęta są fajne (1)



Mówiliśmy ostatnio o zwierzętach w kontekście onomatopei, dziś przyjrzymy się kilku wyrażeniom, w których to właśnie zwierzęta odgrywają wiodącą rolę1 (jouent un rôle prépondérant). I na przykład taka ryba2 (poisson) – niby niepozorna i banalna, wydawałoby się, że  poza znaczeniami podstawowymi typu farci (faszerowana), grillé (smażona) czy pané (panierowana) ciężko znaleźć w niej coś pobudzającego wyobraźnię językoznawcy, prawda?

Otóż nie – nawet w języku polskim znajdziemy określenie gruba ryba, które na francuski przetłumaczymy praktycznie tak samo (gros poisson), jakkolwiek w obu językach istnieją ciekawe warianty, jak np. gruba szyszka w polskim i grosse légume (czyli grube warzywo) we francuskim.  Podobnie gdy powiemy o kimś, że czuje się jak ryba w wodzie (‘Il est comme un poisson dans l’eau’) – w obu językach mają identyczny wydźwięk i zastosowanie.

Ale mój ulubiony „rybny” zwrot to ‘noyer le poisson’, które może oczywiście znaczyć dosłownie ‘topić rybę’ (to coś dla wędkarzy – chodzi o zmęczenie bestii na haczyku, żeby można było ją łatwiej wyciągnąć z wody), ale ma też znaczenie przenośne, które po polsku oddamy po części jako ‘owijać w bawełnę’, po części jako ‘gmatwać’, ‘mieszać’, ‘dezorientować’, wszystko naturalnie w zależności od kontekstu.

Do tematu zwierząt wrócimy jeszcze na pewno – nawet tych, którym przeznaczone jest skończyć na talerzu Jean-Pierre’a czy innego Frédérica:



1 Dla przypomnienia: ‘rola’ jest w języku francuskim rodzaju męskiego – mówiliśmy o tym tutaj. No chyba, że chodzi o rolę w znaczeniu ‘ziemia uprawna’, ‘użytek’ – wtedy będzie to terre labourable, naturalnie rodzaju żeńskiego, jak to ziemia. Ale już pole (champ) czy grunt (sol – nie mylić z hiszpańskim 'słońce') będą oczywiście rodzaju męskiego.
2 Ryba też jest męska – może dlatego, że mało mówi.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz