sobota, 29 czerwca 2013

Oko



(post dedykowany Magdzie i przynoszący odpowiedź na pytanie o kąt oka, który przecież nie istnieje z medycznego punktu widzenia)


 
Pierwszy z artykułów, których inspiracją jesteście Wy, Czytelnicy i Czytacze tego bloga. Przyznam szczerze, w chwili, gdy spytano mnie o wyrażenie ‘kątem oka’ i jego francuski odpowiednik, miałem nielichą zagwozdkę (j’ai eu un pépin1). Poszukałem więc trochę i ku mojemu wielkiemu zdziwieniu (à ma grande surprise) okazało się, że nie różni się ono zbytnio od naszego rodzimego odpowiednika. W języku polskim bowiem określenie ‘patrzeć na coś lub kogoś kątem oka’ oznacza: ‘zerkać ukradkiem, nieznacznie, czasem podejrzliwie’; we francuskim jest identycznie, zarówno jeśli chodzi o znaczenie, jak i konstrukcję samego wyrażenia (du coin de l’oeil).

A skoro już przy oku jesteśmy, to rzućmy nim2 na inne przykłady. Mówiliśmy tutaj o wyrażeniu ‘noyer le poisson’, które można też oddać jako ‘mydlić komuś oczy’ – to ostatnie przetłumaczymy jako jeter de la poudre aux yeux de quelqu’un – zarówno mydlenie oczu, jak rzucanie w nie proszkiem należy raczej do średnich przyjemności, ale tutaj podobieństwa się kończą. I podobnie: w Polsce staniemy z kimś oko w oko, a we Francji nos w nos (on se retrouve nez à nez avec quelqu’un). A gdy czasem życie zmusi nas by spojrzeć prawdzie w oczy, to po francusku spojrzymy jej w twarz (regarder la vérité en face).

Takie oko... Kto by pomyślał, że będzie tak wdzięcznym tematem dla lingwisty czy kulturoznawcy. Do tematu jeszcze wrócimy, w końcu ‘Oczy są zwierciadłem duszy’ (L’oeil miroir de l’âme), a jeśli są na dodatek piękne, to można na nie sporo załatwić (pour les beaux yeux de quelqu’un) – ale o urzędach i biurokracji porozmawiamy innym razem.

 
 
1 pépin to oczywiście pestka, zauważmy jednak biegunowo odległe znaczenia oddane przez francuskie ‘avoir un pépin’ (problem, klin, zagwozdka) i polskie ‘To pestka!’. Pépin Le Bref (Pepin Krótki) to także król Franków z VIII wieku, ojciec słynnego Karola Wielkiego. Ale przecież nie o tym, nie o tym...
2 jeter un coup d’oeil
 

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Prawo



‘Dura lex, sed lex’1, jak mawiali starożytni. Sentencja jak najbardziej aktualna, zwłaszcza, jeśli ktoś dostosowuje prędkość jazdy samochodem do zaleceń producenta opon, a nie obowiązujących (nierzadko durnych) przepisów. A jak powiedzieć prawo po francusku? Jak pewnie się domyślacie, nie będzie łatwo i jednoznacznie.

Prawo w znaczeniu ogólnym przetłumaczymy zatem jako loi (uwaga: rodzaju żeńskiego!). I tak na przykład gdy ktoś zakrzyknie ‘W imieniu prawa!’, po francusku będzie to ‘Au nom de la loi !’. I podobnie będzie z prawem silniejszego (la loi du plus fort2) czy prawem dżungli (la loi de la jungle). Ale loi ma też znaczenie polskiej ustawy – taka ustawa budżetowa to nic innego jak la loi de finances, a ustawa zasadnicza, czyli konstytucja, to po francusku la loi fondamentale albo właśnie la loi constitutionnelle. Tym niemniej prawodawstwo oddamy przez législation (znów rodzaju żeńskiego), na przykład podatkowe (la législation fiscale); identycznie określimy też ustawodawstwo. A wracając do loi – użyjemy go również w odniesieniu do praw ogólnych, takich jak prawo grawitacji (loi de gravitation) czy przyciągania (d’attraction). Albo prawo Newtona (loi de Newton) czy Murphy’ego (loi de Murphy).

A co zrobić z rzeczownikiem droit, skoro nawet źródłosłów jest podobny jak w języku polskim, mówimy przecież na przykład ‘prawy człowiek’? Otóż droit będzie miał zastosowanie kiedy mowa np. o prawie karnym (le droit pénal) albo prawie autorskim (le droit d’auteur). Będzie też oddawać sens tego, co sprawiedliwe, a także tego, co słusznie się należy, jak na przykład droit de vote (prawo głosu). No i jest jeszcze prawo boskie (le droit divin) i Deklaracja Praw Człowieka i Obywatela (Déclaration des Droits de l’Homme et du Citoyen). I jest też naturalnie PERMIS de conduire, czyli prawo jazdy.



1 Twarde prawo, ale (jednak) prawo – sentencja łacińska, która jednak bardziej odnosi się do ustawy niż do prawa w ogóle – tak przynajmniej podawał Mistrz Kopaliński.
2 można też powiedzieć: le droit du plus fort

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Zwierzęta są fajne (1)



Mówiliśmy ostatnio o zwierzętach w kontekście onomatopei, dziś przyjrzymy się kilku wyrażeniom, w których to właśnie zwierzęta odgrywają wiodącą rolę1 (jouent un rôle prépondérant). I na przykład taka ryba2 (poisson) – niby niepozorna i banalna, wydawałoby się, że  poza znaczeniami podstawowymi typu farci (faszerowana), grillé (smażona) czy pané (panierowana) ciężko znaleźć w niej coś pobudzającego wyobraźnię językoznawcy, prawda?

Otóż nie – nawet w języku polskim znajdziemy określenie gruba ryba, które na francuski przetłumaczymy praktycznie tak samo (gros poisson), jakkolwiek w obu językach istnieją ciekawe warianty, jak np. gruba szyszka w polskim i grosse légume (czyli grube warzywo) we francuskim.  Podobnie gdy powiemy o kimś, że czuje się jak ryba w wodzie (‘Il est comme un poisson dans l’eau’) – w obu językach mają identyczny wydźwięk i zastosowanie.

Ale mój ulubiony „rybny” zwrot to ‘noyer le poisson’, które może oczywiście znaczyć dosłownie ‘topić rybę’ (to coś dla wędkarzy – chodzi o zmęczenie bestii na haczyku, żeby można było ją łatwiej wyciągnąć z wody), ale ma też znaczenie przenośne, które po polsku oddamy po części jako ‘owijać w bawełnę’, po części jako ‘gmatwać’, ‘mieszać’, ‘dezorientować’, wszystko naturalnie w zależności od kontekstu.

Do tematu zwierząt wrócimy jeszcze na pewno – nawet tych, którym przeznaczone jest skończyć na talerzu Jean-Pierre’a czy innego Frédérica:



1 Dla przypomnienia: ‘rola’ jest w języku francuskim rodzaju męskiego – mówiliśmy o tym tutaj. No chyba, że chodzi o rolę w znaczeniu ‘ziemia uprawna’, ‘użytek’ – wtedy będzie to terre labourable, naturalnie rodzaju żeńskiego, jak to ziemia. Ale już pole (champ) czy grunt (sol – nie mylić z hiszpańskim 'słońce') będą oczywiście rodzaju męskiego.
2 Ryba też jest męska – może dlatego, że mało mówi.