niedziela, 26 maja 2013

Onomatopeja



Ostatnio było o czytaniu, a w szczególności o komiksach – w każdym z nich, niezależnie od języka, znajdziemy mnóstwo wyrazów dźwiękonaśladowczych, wymuszonych niejako przez tę zwięzłą i obrazkową formę sztuki (tak, komiks jest sztuką). I pomimo, że bezbłędnie zrozumiemy daną onomatopeję (onomatopée), możemy mieć trudności z przypomnieniem sobie w późniejszym czasie jej polskiego odpowiednika.

Czasem nie zdajemy sobie sprawy, że w codziennych Polaków rozmowach sami naśladujemy różnorodne dźwięki – czy to opisując ulubioną potrawę i dodając ‘Mniam!’ (‘Miam !’), czy to próbując oddać „paszczowo” dźwięk zatrzaskiwanych drzwi (‘Vlan !’) czy też pukania (‘toc, toc’). Kichnięcie (‘Atchoum !’) czy okrzyk bólu (‘Aïe !') to też onomatopeje, podobnie jak gul, gul (glou, glou), trach! (crac !) albo plum (nie mylić ze śliwką po angielsku) czy chlup, które oddamy jakże pięknym ‘Plouf !

Ale prawdziwą skarbnicą dźwiękonaśladownictwa są naturalnie zwierzęta. Polski kot, wypasiony na polskiej myszy, będzie miauczeć (miauler) prawie identycznie jak francuskie dachowce (‘Miaou, miaou’). Krowa francuska ryczy (meugle) też podobnie do naszej Mućki (‘Meuh’), a i konie też się dogadają (‘Hihihi’ i swojsko brzmiące ‘Iiii-haaaaa’). A o brzasku francuski kogut (coq) zapieje ‘Cocorico’, zwiastując nieuchronnie nadejście nowego dnia, który nierzadko jest poniedziałkiem... I oby ten ostatni był dla Was jutro łaskawy.



Edit z dn. 03.09.2013: Pewien ktoś, kto jest dla mnie wyrocznią w kwestiach językowych (i nie tylko), zwrócił mi niedawno uwagę, że koń francuskojęzyczny (francuskoozorowy) robi ‘hihihihihi’, natomiast ‘hi-han’ zarezerwowane jest dla osłów (nie wiem, jak oddać ryczenie osła onomatopeją, więc nie będę nawet próbował, bo znowu coś palnę...) – kajam się zatem, błąd już poprawiony.
 

wtorek, 21 maja 2013

Jak się uczyć? (3)



Choć zabrzmi to banalnie, to naprawdę wiele zapamiętuje się czytając. I niekoniecznie musi to być A la recherche du temps perdu (W poszukiwaniu straconego czasu) Prousta – wystarczy, a może nawet: należy poszukać lektury, która będzie zajmująca, zabawna i pełna zwrotów z dnia codziennego. Trudno się nie zgodzić z tezą, że opanowanie gramatyki i słownictwa to coś, czego od biedy można się nauczyć nawet na pamięć (par coeur), a proste zdania, będące w użyciu na codzień, mogą przysporzyć najwięcej problemów i doprowadzić do tego, że „zatniemy się” przy zwykłej rozmowie o wszystkim i o niczym.

Moim osobistym faworytem jeśli chodzi o słowo pisane tego rodzaju są naturalnie przygodu Asteriksa. Przy pierwszej lekturze skupimy się oczywiście na treści, przy drugiej i każdej następnej zatrzymamy się już raczej przy pewnych konstrukcjach, które nie są oczywiste dla nauki szkolnej i (mam nadzieję) zastanowimy się jakiego zwrotu byśmy sami użyli. I czy na przykład wzorem Obeliksa powiemy ‘Laisse-moi faire’ (‘Zostaw to mnie’), czy zaczniemy szukać na siłę przekombinowanych i karkołomnych konstrukcji w rodzaju Laisse-moi m’en occuper ; niby poprawnie, ale trochę nie brzmi, prawda? Albo czy określimy czyjąć strategię bojową (polegającą nota bene na zrównaniu z ziemią rzymskiego obozu) jednym krótkim, acz wymowmym: ‘Primaire !’ (pierwszorzędna)? Nie bez znaczenia będą też gry słowne (o nich już niedługo) i wplecione w narrację zwroty typowe dla bardziej podniosłych rejestrów języka, jak na przykład ‘A qui ai-je l’honneur ?’ (‘Z kim mam przyjemność?’).



Jest tego naprawdę sporo, a komiks (BD lub bande dessinnée) jest z gatunku tych, do których chce się wracać. I mam nadzieję, że Ci z Was, którzy go jeszcze nie znają, zachwycą się nim równie bardzo jak ja – byłoby mi niezmiernie miło.

sobota, 11 maja 2013

Praca



Coluche1 powiedział kiedyś: ‘Praca musi być chorobą – najlepszym na to dowodem jest istnienie medycyny pracy’ (‘Le travail c’est bien une maladie, puisqu’il y a une médecine du travail’). Inna sprawa, że sytuacja na dzisiejszym rynku pracy (marché du travail) jest co najmniej chora, o czym świadczy skala zjawisk takich jak coup de piston (protekcja) czy promotion canapé (awans przez łóżko). Cóż, każdy chciałby mieć un petit boulot peinard (zajebiaszczą robótkę), bien payé (dobrze płatną) et qui ne demande pas de qualification (i nie wymagającą kwalifikacji). Tylko, że takich rzeczy to nawet w Erze nie mają... I najczęściej lądujemy w gównianej robocie (un taf de merde), za gównianą pensję (un salaire de merde). Ale nawet taka praca ma swoje zalety, o czym  przekonamy się oglądając poniższy film:




(nie chce się dać umieścić na stronie, łobuz jeden...). Miłego oglądania, skoro zawsze może być gorzej, to pewnie będzie.



1 Jeśli ktoś nie zna Coluche’a, komika i humorysty, twórcy Restos du Coeur i Les Enfoirés, tutaj znajdzie link do Wiki.