niedziela, 17 lutego 2013

Wino


Jak bagietka i żaba, jak ślimak i beret, jak Tour Eiffel i Champs-Élysées, tak wino nieodłącznie kojarzy się z Francją. W kontekście językowym i społeczno-kulturowym warto znać nie tylko absolutne podstawy jak vin blanc (wino białe), rouge (czerwone) czy rosé (różowe) – co do tego ostatniego, to wciąż pokutuje błędne przekonanie, że jest mieszanką dwóch poprzednich, co jest oczywistą nieprawdą; to trochę tak, jakby powiedzieć, że whisky robi się z wódki i wczorajszej herbaty.

Wracając do wina: wypadałoby wiedzieć, że wino wytrawne to vin sec, półwytrawne to demi-sec, wino półsłodkie to vin moelleux, a słodkie to vin liquoreux (albo vin doux naturel, czyli wino naturalnie słodkie). Ponadto, że rocznik to millénisme, że nauka o winach to enologia (oenologie), a wino musujące to vin mousseux. Ale przede wszystkim warto przyjrzeć się etykiecie, bo stamtąd dowiemy się gdzie wino było butelkowane (mis en bouteille) albo że zawiera siarczyny (contient des sulfites).

A jak już się wyedukujemy, to możemy sobie pozwolić na chwilę relaksu z lampką (tudzież butelką) mniej lub bardziej szlachetnego trunku. Bo przecież le meilleur moyen de résister à la tentation est d’y céder (Najlepszym sposobem, żeby pozbyć się pokusy jest jej ulec).

©Monsieur Jaba


Zdjęcie części prywatnej-zbyt-szybko-się-wyczerpującej kolekcji. Zainteresowanym (szczególnie z Wrocławia i okolic) nabywaniem i spożywaniem polecam stronę skarbiecbachusa.pl – myslę, że warto...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz