wtorek, 5 lutego 2013

Liczby są fajne


Nie myślałem, że to kiedykolwiek powiem, ale liczby też są fajne – zwłaszcza, jeśli spojrzymy na nie z punktu widzenia (du point de vue) pasjonata języków obcych. I mimo, że nazywa się matematykę królową nauk (la reine des sciences), to nigdy nie byłem do niej głęboko przekonany... Co innego liczby – tych w życiu codziennym uniknąć się nie da, a co za tym idzie (et ce qui en résulte), w każdym języku znajdziemy setki wyrażeń, zwrotów, przysłów i tym podobnych językowych żyjątek, których porównywanie może być co najmniej zajmujące.

Nie sprowadza się to tylko do wiedzy, że dodawanie to addition, odejmowaniesoustraction, mnożeniemultiplication, a dzieleniedivision. Nie chodzi też o to, by wiedzieć, że puissance to potęga, że siedem do kwadratu to sept au carré, a do sześcianuau cube. Nie każdemu też przydadzą się w życiu rachunek różniczkowy (calcul différentiel) czy pochodna (dérivée). Nie uznamy też raczej za niezbędne równania z dwiema niewiadomymi (équation à deux inconnues) – ten etap większość z nas ma już za sobą.

Tak naprawdę najważniejsze to zwrócić uwagę, że na przykład po polsku powiemy ‘Stokrotne dzięki’, a po francusku dziękujemy już po tysiąckroć (‘Merci mille fois’) – nie wspominając o angielskim ‘Thanks a million’. Najważniejsze, to wiedzieć, że w Polsce trafiamy w dziesiątkę, a we Francji – w tysiąc (taper dans le mille). I najważniejsze to nie podchodzić do nauki zbyt serio – tak jak do życia, bo jak powiedział Elbert Hubbard: ‘Ne prenez pas la vie trop sérieusement. Vous n'en sortirez jamais vivant’1. Dobranoc.


1 w oryginale: ‘Do not take life too seriously. You will never get out of it alive’, czyli ‘Nie bierz życia zbyt serio. I tak nie wyjdziesz z niego żywy’.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz