niedziela, 24 lutego 2013

Jak się uczyć? (2)



Bezstresowo, przyjemnie i z uśmiechem – brzmi utopijnie, prawda? Ale tak też można, a nawet rzekłbym: trzeba uczyć się języka. I najlepiej naturalnie apprendre en riant (uczyć się śmiejąc). Oczywiście trudno będzie znaleźć coś zabawnego w odmianie czasowników nieregularnych czy uzgodnieniu imiesłowu biernego (participe passé). Ta metoda sprawdzi się najlepiej w momencie, kiedy na naukę nie mamy specjalnie dużej ochoty, a czas przed komputerem spędzamy leniwie i bezproduktywnie.

Więc może zamiast oglądać filmy z kotami, czytać łamiące wiadomości (ang. breaking news) o gwiazdach znaych z tego, że są znane i zachwycać się doniosłymi tekstami grupy KoniecTygodnia, lepiej poszukać czegoś intelektualnie odprężającego z Kraju Kwitnącej Bagietki? Może na początek Remi Gaillard? 


I co, może nie ma co narzekać na Rostowskiego i jego fotoradary? A po obejrzeniu filmu dowiemy się że radar brzmi tak samo po francusku i po polsku. I może będzie to dla nas impulsem, żeby dowiedzieć się, że błyskać to flasher, mandat to contravention, a niezapowiedziana przesyłka ze straży miejskiej lub policji, z dołączonym zdjęciem i liczbą promocyjnych punktów tłumaczona będzie jako procès-verbal. I tych ostatnich sobie i Wam bardzo gorąco nie życzę.



niedziela, 17 lutego 2013

Wino


Jak bagietka i żaba, jak ślimak i beret, jak Tour Eiffel i Champs-Élysées, tak wino nieodłącznie kojarzy się z Francją. W kontekście językowym i społeczno-kulturowym warto znać nie tylko absolutne podstawy jak vin blanc (wino białe), rouge (czerwone) czy rosé (różowe) – co do tego ostatniego, to wciąż pokutuje błędne przekonanie, że jest mieszanką dwóch poprzednich, co jest oczywistą nieprawdą; to trochę tak, jakby powiedzieć, że whisky robi się z wódki i wczorajszej herbaty.

Wracając do wina: wypadałoby wiedzieć, że wino wytrawne to vin sec, półwytrawne to demi-sec, wino półsłodkie to vin moelleux, a słodkie to vin liquoreux (albo vin doux naturel, czyli wino naturalnie słodkie). Ponadto, że rocznik to millénisme, że nauka o winach to enologia (oenologie), a wino musujące to vin mousseux. Ale przede wszystkim warto przyjrzeć się etykiecie, bo stamtąd dowiemy się gdzie wino było butelkowane (mis en bouteille) albo że zawiera siarczyny (contient des sulfites).

A jak już się wyedukujemy, to możemy sobie pozwolić na chwilę relaksu z lampką (tudzież butelką) mniej lub bardziej szlachetnego trunku. Bo przecież le meilleur moyen de résister à la tentation est d’y céder (Najlepszym sposobem, żeby pozbyć się pokusy jest jej ulec).

©Monsieur Jaba


Zdjęcie części prywatnej-zbyt-szybko-się-wyczerpującej kolekcji. Zainteresowanym (szczególnie z Wrocławia i okolic) nabywaniem i spożywaniem polecam stronę skarbiecbachusa.pl – myslę, że warto...

wtorek, 5 lutego 2013

Liczby są fajne


Nie myślałem, że to kiedykolwiek powiem, ale liczby też są fajne – zwłaszcza, jeśli spojrzymy na nie z punktu widzenia (du point de vue) pasjonata języków obcych. I mimo, że nazywa się matematykę królową nauk (la reine des sciences), to nigdy nie byłem do niej głęboko przekonany... Co innego liczby – tych w życiu codziennym uniknąć się nie da, a co za tym idzie (et ce qui en résulte), w każdym języku znajdziemy setki wyrażeń, zwrotów, przysłów i tym podobnych językowych żyjątek, których porównywanie może być co najmniej zajmujące.

Nie sprowadza się to tylko do wiedzy, że dodawanie to addition, odejmowaniesoustraction, mnożeniemultiplication, a dzieleniedivision. Nie chodzi też o to, by wiedzieć, że puissance to potęga, że siedem do kwadratu to sept au carré, a do sześcianuau cube. Nie każdemu też przydadzą się w życiu rachunek różniczkowy (calcul différentiel) czy pochodna (dérivée). Nie uznamy też raczej za niezbędne równania z dwiema niewiadomymi (équation à deux inconnues) – ten etap większość z nas ma już za sobą.

Tak naprawdę najważniejsze to zwrócić uwagę, że na przykład po polsku powiemy ‘Stokrotne dzięki’, a po francusku dziękujemy już po tysiąckroć (‘Merci mille fois’) – nie wspominając o angielskim ‘Thanks a million’. Najważniejsze, to wiedzieć, że w Polsce trafiamy w dziesiątkę, a we Francji – w tysiąc (taper dans le mille). I najważniejsze to nie podchodzić do nauki zbyt serio – tak jak do życia, bo jak powiedział Elbert Hubbard: ‘Ne prenez pas la vie trop sérieusement. Vous n'en sortirez jamais vivant’1. Dobranoc.


1 w oryginale: ‘Do not take life too seriously. You will never get out of it alive’, czyli ‘Nie bierz życia zbyt serio. I tak nie wyjdziesz z niego żywy’.