niedziela, 2 grudnia 2012

Kacowo

Frère Jacques, frère Jacques, dormez-vous ? Dormez-vous ? (Panie Janie! Panie Janie! Rano wstań! Rano wstań!)... Od Jacques’a do Jacka droga nie taka znów daleka, zwłaszcza kiedy tego ostatniego wymówimy z angielska. 


©Monsieur Jaba


Gueule de bois (kac)... W takich chwilach je ne capte pas un mot de ce qu’on me raconte (nie kumam ani słowa z tego, co się do mnie mówi), więc i z pisaniem może być kłopot. Zwłaszcza, że mes mains tremblent (ręce mi się trzęsą) i j’ai du sable dans les yeux (oczy mi się kleją). Tutaj uwaga: to wyrażenie było najbardziej popularne chyba w okolicach XIX wieku, więc może po prostu powiem, że j’ai sommeil (chce mi się spać, jestem śpiący). Z tym sable (piasek) to w ogóle ciekawa sprawa – kiedy np. dziecku kleją się oczy, to śmiało można powiedzieć, że le marchand de sable passe, a to nieodłącznie kojarzy się (przynajmniej mnie) z angielskim Piaskowym Dziadkiem (Sandman) czy niemieckim Sandmannem, na polski tłumaczonym również jako Piaskun. Dobranoc.

Tytułem wyjaśnienia: to NIE jest article sponsorisé (artykuł sponsorowany/promocyjny). Lubię Jacka tak jak lubię Audi, naglośnienie Bose, dobre sery, bigos, zielone oliwki, flaki i swojską kiełbasę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz