czwartek, 27 grudnia 2012

Jak się uczyć?



Po przerwie świątecznej pierwszy z serii postów o nauce języka sensu stricto. Zapewne większość z prezentowanych sposobów wzbogacenia słownictwa jest Wam znana, ale może samo ich przypomnienie zmotywuje niektórych z Was do pogłębiania wiedzy na własną rękę.

W dobie globalnej wioski (village planétaire albo village global) każdy z nas zna (albo znać powinien) pewne podstawowe terminy opisujące narzędzia komunikacji i komunikowania oraz ich funkcje. Najprostszym sposobem jest oczywiście nauka przez praktykę (apprentissage par la pratique). Proponuję zatem na początek zmianę języka w telefonie na francuski i założenie skrzynki mailowej na jakimkolwiek francuskim międzymordziu, czyli interfejsie. Samo obycie z boîte de réception (skrzynką odbiorczą) i poszczególnymi dossiers (folderami) daje naprawdę dużo, zwłaszcza, że większość czynności w rodzaju Répondre (Odpowiedz) czy Marquer comme lu (Oznacz jako przeczytane) wykonujemy intuicyjnie. A gdy zagłębimy się w options avancées (ustawienia zaawansowane), szansa na znalezienie zwrotu, z którym się nigdy wcześniej nie spotkaliśmy znacząco rośnie.

Powodzenia i... bonne année, bonne santé !

niedziela, 16 grudnia 2012

Gra półsłówek


Dziś spuneryzm, czyli contrepètrie – zabawa polegająca na omyłkowej lub celowej zamianie miejscami głosek w wyrazie / wyrazach. W języku polskim często określana jest też jako gra półsłówek (zamieńcie miejscami g i s, to wszystko się wyjaśni), ale nie powinniśmy sprowadzać jej naturalnie do poziomu przejęzyczenia, czyli lapsusa, po francusku zwanego lapsus (z wymawianym 's' na końcu). Nie bez znaczenia w tego rodzaju grach słownych (jeux de mots) jest aspekt rubaszno-świntuszący; na naszym podwórku znajdziemy m.in: pradziadek przy saniach, domki w upsku, próg windy czy najbardziej znany stój Halina.

We francuskim takich przykładów też znajdziemy mnóstwo – poniżej tylko kilka, za to już z wyjaśnieniami:

Achète, que je rie (Kupuj, niech się pośmieję) – Arrête, que je chie (Przestań, bo się posram)
Je te laisse le choix dans la date (Zostawiam ci wybór daty) – Je te laisse le doigt dans la chatte1 (Zostawiam ci palec w ...)
Yannick Noah a un tennis prévisible (Yannick Noah gra w tenisa przewidywalnie) – Yannick Noah a un pénis très visible (Yannick Noah ma bardzo widocznego penisa).


1 la chatte to oczywiście w języku potocznym nie tyle mała kotka (choć skojarzenie z angielskim pussy jest nieuniknione), co oczywiście pewna część kobiecego ciała, której chwałę od stuleci wysławiały zastępy poetów.

niedziela, 9 grudnia 2012

Faux amis


Dziś o fałszywych przyjaciołach. Faux amis, czyli słowa brzmiące podobnie, a mające zgoła odmienne znaczenia, jak np. bronzé (opalony), kojarzący się nieodmiennie z naszym brązowym (marron). Podobnie rzecz ma się z fréquence (częstotliwość), którą aż chce się tłumaczyć jako frekwencję, podczas gdy ta ostatnia to nic innego jak fréquentation. Zresztą samo fréquentation odnosi się także do osób, które odwiedzamy, z którymi się znamy; można więc czasem przetłumaczyć je jako znajomi. I tu nasuwa się nam maksyma, której autorem jest jakoby Paul Verlaine : "Il ne faut jamais juger les gens sur leurs fréquentations. Tenez, Judas, par exemple, il avait des amis irréprochables" (Nie wolno sądzić ludzi wedle ich przyjaciół. Taki Judasz na przykład miał przecież doskonałych).

Faux amis będą się tutaj pojawiać wielokrotnie, od najbardziej znanych w rodzaju parasol (który oznacza parasol przeciwsłoneczny) i parapluie (odpowiednik naszego parasola o przeznaczeniu przeciwdeszczowym), do wysoce subtelnych w rodzaju różnicy między szalet a chalet (znajdziecie sobie przecież).

niedziela, 2 grudnia 2012

Kacowo

Frère Jacques, frère Jacques, dormez-vous ? Dormez-vous ? (Panie Janie! Panie Janie! Rano wstań! Rano wstań!)... Od Jacques’a do Jacka droga nie taka znów daleka, zwłaszcza kiedy tego ostatniego wymówimy z angielska. 


©Monsieur Jaba


Gueule de bois (kac)... W takich chwilach je ne capte pas un mot de ce qu’on me raconte (nie kumam ani słowa z tego, co się do mnie mówi), więc i z pisaniem może być kłopot. Zwłaszcza, że mes mains tremblent (ręce mi się trzęsą) i j’ai du sable dans les yeux (oczy mi się kleją). Tutaj uwaga: to wyrażenie było najbardziej popularne chyba w okolicach XIX wieku, więc może po prostu powiem, że j’ai sommeil (chce mi się spać, jestem śpiący). Z tym sable (piasek) to w ogóle ciekawa sprawa – kiedy np. dziecku kleją się oczy, to śmiało można powiedzieć, że le marchand de sable passe, a to nieodłącznie kojarzy się (przynajmniej mnie) z angielskim Piaskowym Dziadkiem (Sandman) czy niemieckim Sandmannem, na polski tłumaczonym również jako Piaskun. Dobranoc.

Tytułem wyjaśnienia: to NIE jest article sponsorisé (artykuł sponsorowany/promocyjny). Lubię Jacka tak jak lubię Audi, naglośnienie Bose, dobre sery, bigos, zielone oliwki, flaki i swojską kiełbasę.

wtorek, 27 listopada 2012

Kolory są fajne


W poprzednim wpisie pojawiło się wyrażenie je vois rouge (krew mnie zalewa). I to mnie natchło (bo miało blisko, jak mawia Mistrz Bałtroczyk – natchnęło, jakby miało daleko) do napisania kilku słów o kolorach. Jak w większości języków europejskich, we francuskim znajdziemy masę zwrotów, które są praktycznie identyczne z polskimi. Przykłady można mnożyć, od najprostszych jak travailler au noir (pracować na czarno) czy czarno widzieć (voir les choses en noir),  czyli bez przesadnego optymizmu. Można także mettre ses idées noir sur blanc (wyłożyć coś czarno na białym) czy dać komuś le feu vert (zielone światło) - możliwości jest wiele.

Są także wyrażenia skostniałe, które z powodzeniem można tłumaczyć dosłownie, jak np. le marché noir (czarny rynek) czy zielony owoc (un fruit vert) – naturalnie w znaczeniu ‘niedojrzały’. Vert samo w sobie może też znaczyć  żwawy’, ‘czerstwy’;  oczywiście nie powiemy tak o chlebie (czerstwy chleb to nic innego jak du pain rassis), ale na przykład o staruszku uprawiającym jogging cztery razy w tygodniu o szóstej rano – wtedy będzie to un vieillard toujours vert.

Na koniec wypadałoby dodać kilka zwrotów, które już tak oczywiste nie są, zwłaszcza kiedy przychodzi do ich tłumaczenia, a kwestia koloru zanika całkowicie. Tak jest chociażby w przypadku kogoś, kto z afery w Polsce wyszedł czysty jak łza, a we Francji blanc comme neige. I nawet jeśl koledzy obiecywali mu złote góry (ils lui ont promis monts et merveilles), a teraz jest bez grosza, to i tak można być pewnym, że zachował coś na czarną godzinę (il a gardé une poire pour la soif).